{"id":149,"date":"2025-03-07T10:49:21","date_gmt":"2025-03-07T10:49:21","guid":{"rendered":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/?page_id=149"},"modified":"2025-03-07T10:51:03","modified_gmt":"2025-03-07T10:51:03","slug":"dziennik-skazanca-dzien-1-cz-ii","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/kroniki-myrtany-khorinis\/dziennik-skazanca-dzien-1-cz-ii\/","title":{"rendered":"Dziennik Skaza\u0144ca, dzie\u0144 1, cz. II"},"content":{"rendered":"<p>Od kiedy wyjechali\u015bmy z miasta, wszystko by\u0142o nie tak. Tak jakby co\u015b chcia\u0142o przeszkodzi\u0107 nam w dotarciu do Doliny. Nam to nie przeszkadza\u0142o, ale stra\u017cnicy wydawali si\u0119 strasznie poirytowani.<br \/>\nNajpierw, jakie\u015b dwie albo trzy godziny drogi od Khorinis, zlecia\u0142o nam ko\u0142o od wozu. Oczywi\u015bcie pech chcia\u0142, \u017ce odpad\u0142o to naprzeciwko mnie, a moja twarz zmuszona by\u0142a przyj\u0105\u0107 ca\u0142\u0105 si\u0142\u0119 uderzenia. Z\u0119by by\u0142y ca\u0142e, ale pot\u0119\u017cny siniak dawa\u0142 si\u0119 we znaki jeszcze d\u0142ugo po tym zdarzeniu. Stra\u017cnicy w pocie czo\u0142a naprawili w\u00f3z i ruszyli\u015bmy w dalsz\u0105 drog\u0119.<br \/>\nNast\u0119pn\u0105 przeszkod\u0105 okaza\u0142o si\u0119 stado wyg\u0142odnia\u0142ych warg\u00f3w, kt\u00f3re otoczy\u0142o nas w mgnieniu oka. Na szcz\u0119\u015bcie bestie by\u0142y zainteresowane wy\u0142\u0105cznie uzbrojonymi stra\u017cnikami. Potyczka nie trwa\u0142a d\u0142ugo, a jedyne co Will i ja mogli\u015bmy w tej sytuacji zrobi\u0107 to po\u0142o\u017cy\u0107 si\u0119 i schowa\u0107 w wozie. Ca\u0142emu zamieszaniu towarzyszy\u0142y krzyki s\u0119dziego, kt\u00f3ry najwyra\u017aniej poczu\u0142 si\u0119 dow\u00f3dc\u0105 i bez ogr\u00f3dek rzuca\u0142 rozkazy swoim podw\u0142adnym. Sam oczywi\u015bcie nawet nie kiwn\u0105\u0142 palcem. Po uporaniu si\u0119 z problemem dzikich bestii, ruszyli\u015bmy dalej.<br \/>\nKiedy dotarli\u015bmy do gospody by\u0142o ju\u017c dawno po po\u0142udniu. Jak zwykle o tej porze panowa\u0142 tam gwar i ruch. Okoliczni ch\u0142opi oraz my\u015bliwi popijali zimne piwo zagryzaj\u0105c je pieczonym \u015bcierwojadem, dywaguj\u0105c przy tym o zagro\u017ceniach czyhaj\u0105cych na polach, p\u0142askowy\u017cach i coraz wy\u017cszych cenach skupu zbo\u017ca. Na miejscu by\u0142o te\u017c kilku nowicjuszy z Klasztoru Mag\u00f3w Ognia, kt\u00f3rzy sprzedawali karczmarzowi Orlanowi w\u0142asnor\u0119cznie wyprodukowane klasztorne wino.<br \/>\nGdy eskortuj\u0105cy nas stra\u017cnicy weszli do \u015brodka, g\u0142osy zauwa\u017calnie przycich\u0142y. Ka\u017cdy skupi\u0142 si\u0119 na swoim kuflu, kawa\u0142ku mi\u0119sa i przesta\u0142 komentowa\u0107 bie\u017c\u0105c\u0105 sytuacje na wyspie. Uzupe\u0142nili zapasy wody, mi\u0119sa i ruszyli\u015bmy dalej. Kiedy odje\u017cd\u017cali\u015bmy, rzuci\u0142em jeszcze spojrzeniem na siedz\u0105cych na zewn\u0105trz ch\u0142op\u00f3w. U niekt\u00f3rych widzia\u0142em wsp\u00f3\u0142czucie, u innych \u017cal i smutek, a jeszcze inni zdawali si\u0119 by\u0107 zadowoleni swoim \u017cyciem \u2013 albo umiej\u0119tnie ukrywali wszelkie troski i problemy.<br \/>\nKilka kolejnych godzin min\u0119\u0142o w zupe\u0142nej ciszy. Jedyne odg\u0142osy jakie nam towarzyszy\u0142o to \u015bpiew ptak\u00f3w, krakanie kruk\u00f3w, skrzeczenie \u015bcierwojad\u00f3w i pomrukiwania topielc\u00f3w. Im bli\u017cej byli\u015bmy bramy oddzielaj\u0105c\u0105 t\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wyspy od prze\u0142\u0119czy, tym bardziej s\u0142yszalny by\u0142 tak\u017ce szum rzeki oraz pobliskiego wodospadu. To by\u0142y ostatnie chwile bez magicznej bariery nad g\u0142ow\u0105 \u2013 godzina, mo\u017ce dwie. Tyle zajmie nam dojechanie na skraj doliny.<br \/>\nKiedy min\u0119li\u015bmy bram\u0119, atmosfera nieco si\u0119 zag\u0119\u015bci\u0142a. Nie by\u0142o s\u0142ycha\u0107 ju\u017c zwierz\u0105t ani wody. Do naszych uszu dociera\u0142 jedynie szum wiatru. By\u0142o to o tyle dziwne, \u017ce prze\u0142\u0119cz r\u00f3wnie\u017c zamieszkiwana by\u0142a przez miejscow\u0105 faun\u0119. Stra\u017cnicy wydawali si\u0119 jednak tym nie przejmowa\u0107, pewnie to dla nich nie pierwszyzna. Rozumia\u0142em ju\u017c dlaczego potrzebna by\u0142a tak du\u017ca eskorta dla wi\u0119\u017ani\u00f3w &#8211; mieli\u015bmy przecie\u017c dotrze\u0107 do Kolonii \u017cywi, za wszelk\u0105 cen\u0119. Tylko co mog\u0142o nas tu spotka\u0107? Jad\u0105c dalej czu\u0142em coraz wi\u0119kszy niepok\u00f3j, a do moich uszy zacz\u0119\u0142y dochodzi\u0107 nieco st\u0142umione pomrukiwania i warczenie. Obejrza\u0142em si\u0119 na ty\u0142 naszego konwoju i ujrza\u0142em na niedalekiej p\u00f3\u0142ce skalnej cztery z\u0119bacze. Momentalnie przesz\u0142y mnie dreszcze i zrobi\u0142o mi si\u0119 gor\u0105co. To nie mo\u017ce si\u0119 uda\u0107 pomy\u015bla\u0142em. Jednocze\u015bnie us\u0142ysza\u0142em kolejne odg\u0142osy po naszej lewej stronie \u2013 obejrza\u0142em si\u0119, a tam kolejne z\u0119bacze wraz z przyw\u00f3dc\u0105 stada. Nieco wi\u0119kszy gad z jeszcze wi\u0119ksz\u0105 paszcz\u0105 i k\u0142ami. Nie opuszcza\u0142o mnie wra\u017cenie, \u017ce one dopiero szykuj\u0105 si\u0119 do ataku \u2013 jakbym je pod\u015bwiadomie wyczu\u0142 &#8211; a stra\u017cnicy zdawali si\u0119 nie dostrzega\u0107 nadchodz\u0105cego zagro\u017cenia. W pewnej chwili spojrza\u0142em si\u0119 ponownie na nasze ty\u0142y i dostrzeg\u0142em co\u015b jeszcze. Cholera, to znowu on\u2026 pomy\u015bla\u0142em. Tak, w oddali sta\u0142a posta\u0107 odziana w czarny p\u0142aszcz, dok\u0142adnie taki sam jak Will z mojego snu.<br \/>\n&#8211; Z\u0119bacze! Uwa\u017cajcie! \u2013 krzykn\u0105\u0142em w nadziei, \u017ce stra\u017cnicy zd\u0105\u017ca zareagowa\u0107.<br \/>\nStra\u017cnicy rozejrzeli si\u0119 na boki, ale niestety by\u0142o ju\u017c za p\u00f3\u017ano. Stwory zeskoczy\u0142y ze wzg\u00f3rz i zaatakowa\u0142y z ca\u0142\u0105 si\u0142\u0105. Jedn\u0105 grup\u0105 zaj\u0119\u0142o si\u0119 trzech ludzi, a drug\u0105 pozosta\u0142ych dw\u00f3ch. Nasze konie, r\u017c\u0105c okrutnie, stan\u0119\u0142y d\u0119ba, a wo\u017anica nieskutecznie pr\u00f3bowa\u0142 je uspokoi\u0107. Jeden ze stra\u017cnik\u00f3w nie mia\u0142 tyle szcz\u0119\u015bcia i od razu pad\u0142 martwy na ziemi\u0119 z odgryzion\u0105 r\u0119k\u0105. Okropny widok \u2013 do ko\u0144ca \u017cycia zapami\u0119tam jego pe\u0142n\u0105 b\u00f3lu i zaskoczenia twarz. Stra\u017cnicy odpierali ataki mieczami i w\u0142\u00f3czniami, ale z\u0119bacze zdawa\u0142y si\u0119 nic sobie z tego nie robi\u0107. Zr\u0119cznie odskakiwa\u0142y i unika\u0142y cios\u00f3w \u017celaznego or\u0119\u017ca.<br \/>\nNasz wo\u017anica spi\u0105\u0142 wodze i pop\u0119dzili\u015bmy nad Dolin\u0119. P\u0119dzili\u015bmy przed siebie na zab\u00f3j, a ja uwa\u017cnie przygl\u0105da\u0142em si\u0119 potyczce naszej eskorty z krwio\u017cerczym stadem z\u0119baczy. Marzy\u0142em \u017ceby te stwory nie zainteresowa\u0142y si\u0119 nami. Stra\u017cnicy, chyba Pablo i Peck, pokonali kilka z nich, a reszta stada uciek\u0142a. Tak samo z reszt\u0105 jak S\u0119dzia \u2013 nie by\u0142o po nim \u015bladu. Pozostawi\u0142 swoich ludzi na pastw\u0119 tych monstr\u00f3w. Reszta stra\u017cnik\u00f3w nie mia\u0142a tyle szcz\u0119\u015bcia i sko\u0144czy\u0142a w ka\u0142u\u017cach krwi z odgryzionymi r\u0119kami, nogami oraz rozszarpanymi korpusami. Dzi\u0119ki niech b\u0119d\u0105 Innosowi! Nic nam nie jest! pomy\u015bla\u0142em i zerkn\u0105\u0142em na Willa. By\u0142 chyba tak samo przera\u017cony i zaskoczony obrotem sytuacji jak ja.<br \/>\nW nieca\u0142\u0105 godzin\u0119 dojechali\u015bmy nad skraj Doliny. Niestety, pech nas nie opuszcza\u0142. Wo\u017anica nie zauwa\u017cy\u0142 przed nami du\u017cej koleiny i nie zd\u0105\u017cy\u0142 jej wymin\u0105\u0107. Ko\u0142o i p\u00f3\u0142 osi posz\u0142o w drzazgi, nasze konie zerwa\u0142y si\u0119 gnaj\u0105c przez siebie na o\u015blep, a my wylecieli\u015bmy z hukiem z wozu. Trzask, huk, b\u00f3l, ciemno\u015b\u0107.<br \/>\nKiedy si\u0119 ockn\u0105\u0142em zobaczy\u0142em le\u017c\u0105cego ko\u0142o mnie nieprzytomnego Willa, a obok roztrzaskanego wozu &#8211; martwego stra\u017cnika. Moja g\u0142owa i rami\u0119 p\u0119ka\u0142o z b\u00f3lu &#8211; z\u0142amane albo strzaskane. Rozejrza\u0142em si\u0119 dooko\u0142a i zobaczy\u0142em klucze do kajdanek przy pasie stra\u017cnika. Doczo\u0142ga\u0142em si\u0119 do niego i oderwa\u0142em je. Od razu rozpi\u0105\u0142em kajdanki swoje i Willa. Zosta\u0142o tylko przeci\u0119cie sznura wi\u0105\u017c\u0105cego nogi. Tutaj te\u017c mia\u0142em szcz\u0119cie, poniewa\u017c okucie jednego ko\u0142a by\u0142o p\u0119kni\u0119te &#8211; u\u017cy\u0142em go wi\u0119c do rozci\u0119cia wi\u0119z\u00f3w. I na tym chyba sko\u0144czy\u0142 si\u0119 chwilowy \u0142ut szcz\u0119\u015bcia. B\u0119d\u0105c na skraju Doliny, w pobli\u017cu majestatycznej i ogromnej magicznej bariery, z p\u00f3\u0142 przytomnym Willem &#8211; zobaczy\u0142em je. Kilka z\u0119baczy wraz z przyw\u00f3dc\u0105 stada. Powoli krocz\u0105ce w naszym kierunku \u2013 pewnie i dostojnie. Musia\u0142 je zwabi\u0107 zapach naszej krwi i ha\u0142as towarzysz\u0105cy ca\u0142emu wypadkowi. Zacz\u0105\u0142em si\u0119 cofa\u0107, a\u017c znalaz\u0142em si\u0119 na samym ko\u0144cu prze\u0142\u0119czy. Krew zamarz\u0142a w moich \u017cy\u0142ach, a niedowierzanie miesza\u0142o si\u0119 ze strachem i ch\u0119ci\u0105 \u017cycia. Oko w oko ze \u015bmierci\u0105. C\u00f3\u017c by\u0142o robi\u0107?<br \/>\nZepchn\u0105\u0142em Willa, a potem sam wskoczy\u0142em do Kolonii Karnej Khorinis. Ostatni\u0105 rzecz\u0105 jak\u0105 zobaczy\u0142em by\u0142a posta\u0107 z mojego snu \u2013 krocz\u0105ca zaraz za z\u0119baczami.<br \/>\nZrz\u0105dzenie losu? Czy raczej jego u\u015bmiech? Do\u017cywotni wi\u0119zie\u0144 na w\u0142asne \u017cyczenie.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Od kiedy wyjechali\u015bmy z miasta, wszystko by\u0142o nie tak. Tak jakby co\u015b chcia\u0142o przeszkodzi\u0107 nam w dotarciu do Doliny. Nam [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":145,"menu_order":2,"comment_status":"open","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-149","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/149","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=149"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/149\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":150,"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/149\/revisions\/150"}],"up":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/145"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=149"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}