{"id":107,"date":"2024-12-12T11:11:33","date_gmt":"2024-12-12T11:11:33","guid":{"rendered":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/?page_id=107"},"modified":"2025-03-07T10:39:52","modified_gmt":"2025-03-07T10:39:52","slug":"glaenelaena-cz-ii","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/kroniki-magii-i-miecza\/glaenelaena-cz-ii\/","title":{"rendered":"Glaen\u2019Elaena, cz. II"},"content":{"rendered":"\n<p>Karczma \u201eNa Rozdro\u017cu\u201d nie s\u0142yn\u0119\u0142a z dobrej s\u0142awy. Swoj\u0105 w\u0105tpliw\u0105 renom\u0119 zawdzi\u0119cza\u0142a wszelakiej ma\u015bci najemnikom, rozb\u00f3jnikom i innym w\u0119drownym m\u0105ciwodom, kt\u00f3rzy obierali j\u0105 za sw\u00f3j cel podr\u00f3\u017cy albo przystanek. Niekiedy nawet bardzo d\u0142ugi. Burdy, mordobicia, zawszone po\u015bciele, to tylko nieliczne z tutejszych atrakcji, tote\u017c miejscowi i podr\u00f3\u017cni kupcy starali si\u0119 omija\u0107 ten przybytek szerokim \u0142ukiem, wybieraj\u0105c przej\u015bcie przez Br\u00f3d Glaen\u2019Elaender, nadk\u0142adaj\u0105c tym samym prawie dzie\u0144 drogi.<br>Sama karczma znajdowa\u0142a si\u0119 przy g\u0142\u00f3wnym trakcie, na przeci\u0119ciu Zachodniego i P\u00f3\u0142nocnego Go\u015bci\u0144ca, \u0142\u0105cz\u0105cego dwa du\u017ce, ludzkie kr\u00f3lestwa. Miejsce to by\u0142o wzgl\u0119dnie korzystnie po\u0142o\u017cone, jednak z jakiego\u015b powodu przyci\u0105ga\u0142o same najgorsze mendy. Niekt\u00f3rzy twierdz\u0105, \u017ce to przez blisko\u015b\u0107 druidzkiej puszczy, inni za\u015b, \u017ce na tym miejscu ci\u0105\u017cy jaka\u015b kl\u0105twa, rzucona ju\u017c w czasach wielkich wojen.<br>W ten s\u0142oneczny poranek, jak zwykle zreszt\u0105 o tej porze, karczma wype\u0142niona by\u0142a po brzegi. Dos\u0142ownie, poniewa\u017c zm\u0119czeni \u017cyciem, oraz odpowiedni\u0105 doz\u0105 alkoholu we krwi, podr\u00f3\u017cni zajmowali nie tylko po\u0142o\u017cone na pi\u0119trze pokoje, ale tak\u017ce g\u0142\u00f3wn\u0105 sal\u0119 i ka\u017cdy mo\u017cliwy korytarz. Karczmarz w pocie czo\u0142a obmywa\u0142 kufle, kielichy, talerze i reszt\u0119 utensyli\u00f3w, ganiaj\u0105c jednocze\u015bnie swojego m\u0142odego pomocnika i wydaj\u0105c kolejne polecenia i zlecaj\u0105c zadania do wykonania.<br>Przy jednym z drewnianych, okr\u0105g\u0142ych sto\u0142\u00f3w siedzia\u0142a m\u0142oda kobieta o niebieskich oczach i bardzo przenikliwym spojrzeniu. Ubrana by\u0142a w sk\u00f3rzany pancerz, wzmacniany w kilku miejscach stalowymi \u0107wiekami, a tak\u017ce d\u0142ugi, ciemnozielony p\u0142aszcz z kapturem, kt\u00f3ry zakrywa\u0142 jej niemal ca\u0142\u0105 twarz. Przy boku zwisa\u0142 miecz, a obok niej le\u017ca\u0142 \u0142uk wraz z ko\u0142czanem wype\u0142nionym strza\u0142ami. Co bardziej uwa\u017cni dostrzegliby tak\u017ce niewielki sztylet, umieszczony w specjalnej pochwie, przytwierdzonej do cholewy wysokich, sk\u00f3rzanych but\u00f3w. Przed ni\u0105, na stoliku, le\u017ca\u0142 talerz z suszonym mi\u0119sem, gar\u015bci\u0105 owoc\u00f3w i kielich wype\u0142niony tutejszym rarytasem &#8211; miodem pitnym. Oczywi\u015bcie odpowiednio ochrzczony, jednak pomimo tego ciesz\u0105cy si\u0119 niezwykle dobr\u0105 s\u0142aw\u0105.<br>Kobieta uwa\u017cnie przygl\u0105da\u0142a si\u0119 przebywaj\u0105cym w \u015brodku osi\u0142kom, ch\u0142opom oraz w\u0119drowcom, wyczekuj\u0105c czy aby kt\u00f3ry\u015b z nich nie chcia\u0142by si\u0119 zbytnio spoufali\u0107. Spokojnie zerwa\u0142a z ki\u015bci kilka winogron, przegryz\u0142a kawa\u0142ek suszonego mi\u0119sa, popijaj\u0105c to wszystko orze\u017awiaj\u0105cym miodem. Poranek min\u0105\u0142by spokojnie, gdyby nie fakt, \u017ce kilku ros\u0142ych oprych\u00f3w uwa\u017cnie jej si\u0119 przygl\u0105da\u0142o. Nie wygl\u0105dali na zbytnio kulturalnych, tote\u017c \u0142owczyni postanowi\u0142a wsta\u0107 i wyj\u015b\u0107 z karczmy. Ze sk\u00f3rzanej sakwy wyci\u0105gn\u0119\u0142a kilka monet i zostawi\u0142a na stoliku. Za\u0142o\u017cy\u0142a \u0142uk na plecy, przewiesi\u0142a ko\u0142czan i kilkoma sprawnymi ruchami \u015bcisn\u0119\u0142a rzemienie, poprawiaj\u0105c tym samym jego stabilno\u015b\u0107 i wysoko\u015b\u0107. Idealnie, aby szybko wydoby\u0107 ze \u015brodka strza\u0142\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy tylko zrobi\u0142a kilka krok\u00f3w, k\u0105tem oka zauwa\u017cy\u0142a, \u017ce w sali zrobi\u0142o si\u0119 dziwne pustawo, a sam karczmarz znikn\u0105\u0142 gdzie\u015b na zapleczu. Jedynie kilkoro kmiot\u00f3w, bardzo wczorajszych, siedzia\u0142o nad dzbanem jakiego\u015b trunku i niczym nie zainteresowani upodlali si\u0119 w ciszy, samotno\u015bci i oboj\u0119tno\u015bci. Z\u0142apa\u0142a za r\u0119koje\u015b\u0107 miecza i spokojnym krokiem wysz\u0142a zewn\u0105trz. O tej porze roku las pi\u0119knie si\u0119 zieleni\u0142, a rozkwitaj\u0105ce p\u0105ki kwiat\u00f3w i zapachy przer\u00f3\u017cnych zi\u00f3\u0142 oraz ro\u015blin sprawia\u0142y, \u017ce w cz\u0142owieka wst\u0119powa\u0142y dodatkowe si\u0142y witalne. Kiedy stan\u0119\u0142a na ganku, rozejrza\u0142a si\u0119 uwa\u017cnie, a letni wiatr rozwiewa\u0142 jej smoli\u015bcie czarne w\u0142osy. Obej\u015bcie tego zajazdu by\u0142o nawet zadbane, a do\u015b\u0107 mocno przystrzy\u017cony trawnik, piaszczysta dr\u00f3\u017cka znikaj\u0105ca gdzie\u015b w le\u015bnej g\u0119stwinie, kilka woz\u00f3w kupieckich i osobny zadaszony budyneczek przeznaczony do postoju koni, nadawa\u0142y temu miejscu uroczy charakter. Oczywi\u015bcie gdyby nie fakt, \u017ce kilkana\u015bcie metr\u00f3w od niej sta\u0142o pi\u0119ciu kaprawych typ\u00f3w spod ciemnej gwiazdy, uzbrojonych po z\u0119by jak gdyby wysy\u0142ani byli na front.<br>Jeden z nich, chyba jaki\u015b miejscowy wata\u017cka, odziany by\u0142 w d\u0142ug\u0105, ci\u0119\u017ck\u0105 kolczug\u0119, a w r\u0119kach trzyma\u0142 pot\u0119\u017cn\u0105, okut\u0105 pa\u0142k\u0119, kszta\u0142tem przypominaj\u0105c\u0105 buzdygan. Dw\u00f3ch innych, r\u00f3wnie\u017c okrytych \u017celaznymi pancerzami trzyma\u0142o miecze, za\u015b ostatni dzier\u017cyli tarcze i toporki. Wygl\u0105dali niezbyt przyja\u017anie, a na domiar z\u0142ego u\u015bmiechali si\u0119 w do\u015b\u0107 upiorny spos\u00f3b. \u0141owczyni przystan\u0119\u0142a na ganku i uwa\u017cnie przyjrza\u0142a si\u0119 oprychom. Kilku pewnie by pokona\u0142a, ale nie mog\u0142a sobie pozwoli\u0107 na starcie na otwartej przestrzeni. W kilka chwil by j\u0105 otoczyli, a jej los by\u0142by zgo\u0142a gorszy od \u015bmierci. S\u0105dz\u0105c po za\u015blinionym u\u015bmiechu jednego z \u017co\u0142dak\u00f3w, to na pewno nie \u015bmier\u0107 by\u0142a w ich planach.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Panowie szukaj\u0105 pomocy? Zgubili\u015bcie si\u0119? \u2013 zapyta\u0142a z przek\u0105sem, bacznie obserwuj\u0105c podw\u00f3rze.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ha! Ale\u017c zadziora nam si\u0119 znalaz\u0142a! Ch\u0142opaki, b\u0119dzie ostro! \u2013 za\u015bmia\u0142 si\u0119 wata\u017cka, klepi\u0105c jednego z towarzyszy po ramieniu. Ch\u0142opy od razu pod\u0142apali te s\u0142owa i wpadli w paskudnie brzmi\u0105cy rechot.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Nie \u0142adnie panowie, nie \u0142adnie. Dama pyta, a wy zachowujecie si\u0119 tak niegodnie. \u2013 odpowiedzia\u0142a z u\u015bmiechem \u0142owczyni, robi\u0105c kilka krok\u00f3w bli\u017cej por\u0119czy i schod\u00f3w prowadz\u0105cych na le\u015bn\u0105 \u015bcie\u017ck\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Kr\u00f3liczku, ty mi tu nie pyskuj. \u2013 odwarkn\u0105\u0142 wata\u017cka ponurym g\u0142osem, najwyra\u017aniej niezbyt zadowolony z postawy kobiety. &#8211; Grzecznie rusz tutaj swoje urocze dupsko i wyrzu\u0107 ten no\u017cyk, bo jeszcze sobie zrobisz krzywd\u0119. \u2013 doda\u0142 po chwili, u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 przy tym naprawd\u0119 paskudnie.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Oho, jaki m\u0119ski. Pewnie nadrabiasz sobie jakie\u015b braki, prawda? Czy popisujesz si\u0119 przed kolegami? \u2013 rzuci\u0142a \u0142owczyni, splataj\u0105c r\u0119ce za plecami i ukradkiem chwytaj\u0105c za \u0142uk.<\/p>\n\n\n\n<ol class=\"wp-block-list\"><\/ol>\n\n\n\n<p>&#8211; Taka \u0142adna, a tak szczeka. Za chwil\u0119 porozmawiamy inaczej dziwko! Oszcz\u0119dzaj si\u0142y, szykuje si\u0119 niez\u0142e popo\u0142udnie. Agron, Tordek, bierzcie j\u0105! \u2013 krzykn\u0105\u0142 do dw\u00f3ch swoich ludzi, a ci natychmiast ruszyli w stron\u0119 kobiety, robi\u0105c przy tym jakie\u015b fiku\u015bne wymachy mieczem. Nie \u015bpieszyli si\u0119, co da\u0142o jej du\u017co czasu na zareagowanie. Nie docenili jej i bardzo szybko si\u0119 o tym przekonali.<\/p>\n\n\n\n<p><br>Jednym ruchem wyci\u0105gn\u0119\u0142a \u0142uk i naci\u0105gn\u0119\u0142a strza\u0142\u0119. Szybkie przycelowanie, po kt\u00f3rym powietrze przeci\u0105\u0142 g\u0142uchy \u015bwist. Pocisk trafi\u0142 jednego ze zbir\u00f3w prosto w g\u0142ow\u0119, a na jego twarzy malowa\u0142o si\u0119 niema\u0142e zdziwienie. Osun\u0105\u0142 si\u0119 na ziemie jak k\u0142oda. Drugi niestety pope\u0142ni\u0142 b\u0142\u0105d, kt\u00f3ry kosztowa\u0142 go najwy\u017csz\u0105 cen\u0119. Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 w stron\u0119 towarzysza i b\u0119d\u0105c zaskoczony wykrzycza\u0142 jaki\u015b be\u0142kot, sepleni\u0105c i \u015blini\u0105c si\u0119 na pot\u0119g\u0119. To by\u0142a jednak ostatnia rzecz jakiej dokona\u0142. Powietrze przeci\u0105\u0142 kolejny \u015bwist, a stalowy grot przebi\u0142 mu g\u0142ow\u0119, topi\u0105c si\u0119 g\u0142\u0119boko w jego m\u00f3zgu. Upad\u0142 bez \u017cycia na swojego koleg\u0119.<br>Pozosta\u0142e zbiry nie czeka\u0142y na zach\u0119t\u0119. Dwaj z nich, uzbrojeni w tarcze, zas\u0142onili si\u0119 przed strza\u0142ami i ruszyli ku wej\u015bciu do karczmy. \u0141owczyni przewidzia\u0142a taki obr\u00f3t spraw, dlatego podczas wymiany tych kilku nic nie znacz\u0105cych zda\u0144, ustawi\u0142a si\u0119 w dogodnej dla siebie pozycji. Kiedy dwaj wojownicy zbli\u017cyli si\u0119 do niej, wskoczy\u0142a na niewielk\u0105 por\u0119cz okalaj\u0105c\u0105 wej\u015bcie do karczmy i skoczy\u0142a, l\u0105duj\u0105c mi\u0119dzy nimi, a ich szefem. Wyci\u0105gn\u0119\u0142a miecz i szybkim ruchem wbi\u0142a go w plecy jednego z nich. Ten zawy\u0142 z b\u00f3lu i osun\u0105\u0142 si\u0119 na kolana. Drugi jednak nie pr\u00f3\u017cnowa\u0142 i nie pope\u0142ni\u0142 b\u0142\u0119du swoich koleg\u00f3w. Zas\u0142oni\u0142 si\u0119 tarcz\u0105 przed nad wyraz sprawnym ci\u0119ciem i spr\u00f3bowa\u0142 kontratakowa\u0107. Nast\u0105pi\u0142a wymiana cios\u00f3w, a \u017cadna ze stron nie ust\u0119powa\u0142a.<br>Stoj\u0105cy z ty\u0142u szef tej bandy, szuka\u0142 luki w obronie \u0142owczyni. Co rusz zamachiwa\u0142 si\u0119 swoim buzdyganem, pr\u00f3buj\u0105c powali\u0107 kobiet\u0119 jednym, sprawnym ciosem. Ta jednak wydawa\u0142a si\u0119 nieuchwytna, a jej ruchy by\u0142y tak p\u0142ynne i wykonywane tak\u0105 gracj\u0105, jak gdyby walczyli z pum\u0105 albo gepardem, a nie, jak im si\u0119 wydawa\u0142o, jak\u0105\u015b wioskow\u0105 dziewk\u0105. Co jaki\u015b czas przez karczemne okna wygl\u0105dali zaciekawieni gapie, jak nic robi\u0105cy zak\u0142ady kto kogo pokona, i kt\u00f3ry zajmie si\u0119 dziewczyn\u0105 w pierwszej kolejno\u015bci.<br>Wtedy sta\u0142o si\u0119 co\u015b, na co \u017caden z obecnych nie by\u0142 przygotowany. Po\u015br\u00f3d zgie\u0142ku i szcz\u0119ku \u017celaza, da\u0142o si\u0119 us\u0142ysze\u0107 orli skrzek. Wielki, kasztanowy ptak kr\u0105\u017cy\u0142 nad obej\u015bciem, jak gdyby przygl\u0105daj\u0105c si\u0119 tocz\u0105cej si\u0119 pod nim potyczce. \u0141owczyni wychwyci\u0142a ten d\u017awi\u0119k i odruchowo spojrza\u0142a w g\u00f3r\u0119, co niestety sporo j\u0105 kosztowa\u0142o. Jeden ze zbir\u00f3w zamachn\u0105\u0142 si\u0119 toporem, trafiaj\u0105c j\u0105 na wysoko\u015bci ramienia, rozcinaj\u0105c sk\u00f3rzni\u0119, z kt\u00f3rej usz\u0142a czerwona posoka. Kobieta zasycza\u0142a z b\u00f3lu, szybko jednak otrz\u0105sn\u0119\u0142a si\u0119 i z ca\u0142ej si\u0142y napar\u0142a na tarcz\u0119 oponenta. Ten, zaskoczony jej ruchem, straci\u0142 r\u00f3wnowag\u0119, w jednej chwili zostaj\u0105c przygwo\u017cd\u017conym przez \u0142owczyni\u0119. Sytuacj\u0119 t\u0119 wykorzysta\u0142 jednak najwi\u0119kszy ze zbir\u00f3w, kt\u00f3ry zamachn\u0105wszy si\u0119 swoj\u0105 pot\u0119\u017cn\u0105 maczug\u0105, trafi\u0142 j\u0105 prosto w zdrowe jeszcze rami\u0119. Kobieta przelecia\u0142a jakie\u015b dwa metry, z trudem \u0142api\u0105c powietrze. Cios by\u0142 tak mocny, a\u017c dziw \u017ce ona to prze\u017cy\u0142a.<br>Obaj zb\u00f3jcy wydali z siebie okrzyk zwyci\u0119stwa i skierowali si\u0119 w stron\u0119 swojej ofiary. Ich \u015bmiechom towarzyszy\u0142 odg\u0142os lataj\u0105cego nad nimi or\u0142a, kt\u00f3ry po kilku chwilach znikn\u0105\u0142 w\u015br\u00f3d le\u015bnej g\u0119stwiny. Kobieta pr\u00f3bowa\u0142a ich odpycha\u0107, broni\u0105c si\u0119 niezdarnie, ale b\u00f3l w ramieniu by\u0142 tak du\u017cy, \u017ce skutecznie uniemo\u017cliwia\u0142 jakiekolwiek z\u0142o\u017cone ruchy. Wata\u017cka kopn\u0105\u0142 j\u0105 z ca\u0142ej si\u0142y, co sprawi\u0142o \u017ce \u0142owczyni zwin\u0119\u0142a si\u0119 z b\u00f3lu.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; No, kwiatuszku, koniec zabawy. Zm\u0119czyli\u015bmy si\u0119, wi\u0119c teraz przyszed\u0142 czas na przyjemno\u015bci. Szkoda jednak, \u017ce tylko dla nas. \u2013 powiedzia\u0142 ros\u0142y zbir, uderzaj\u0105c j\u0105 pi\u0119\u015bci\u0105 w sam \u015brodek twarzy. Kiedy straci\u0142a przytomno\u015b\u0107, drugi z \u0142otr\u00f3w zacz\u0105\u0142 j\u0105 zwi\u0105zywa\u0107. Sp\u0119tan\u0105 ofiar\u0119 wrzucili na sw\u00f3j w\u00f3z, razem z truch\u0142ami martwych towarzyszy. Mniejszy z nich poszed\u0142 odwi\u0105za\u0107 konia, a wata\u017cka przymocowa\u0142 do siod\u0142a buzdygan i dosiad\u0142 swojego wielkiego, kasztanowego ogiera. \u2013 Grond, po\u015bpiesz si\u0119 z tym koniem, chcia\u0142bym jeszcze dzisiaj po\u0107wierka\u0107 sobie z naszym skowronkiem, r\u0105cze babsko. \u2013 krzykn\u0105\u0142 do podw\u0142adnego ochoczo i ruszy\u0142 w kierunku le\u015bnej \u015bcie\u017cki.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Tak jest, szefie. Robi si\u0119! \u2013 odpowiedzia\u0142 m\u0119\u017cczyzna, prowadz\u0105c i przywi\u0105zuj\u0105c konia do drewnianego wozu. Kiedy obaj bandyci ruszyli obej\u015bciem w kierunku lasu, spostrzegli siedz\u0105cego na drewnianej furcie or\u0142a, kt\u00f3ry bacznie im si\u0119 przygl\u0105da\u0142. Skrzekn\u0105\u0142 po raz pierwszy, a by\u0142o w tym d\u017awi\u0119ku co\u015b du\u017co bardziej d\u017awi\u0119cznego, ani\u017celi w zwyk\u0142ym orlim nosie. Co\u015b, co harmonijnym echem rozesz\u0142o si\u0119 po okolicy.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; G\u0142upie ptaszysko. \u2013 burkn\u0105\u0142 wata\u017ck\u0119, szarpi\u0105c za wodze i nakazuj\u0105c koniowi ruszy\u0107 \u015bcie\u017ck\u0105 w g\u0142\u0105b lasu. Ten jednak parskn\u0105\u0142 i wierzgn\u0105\u0142, a bandyta ledwo go utrzyma\u0142. \u2013 Cholerny koniu, co ty robisz! Uwa\u017caj! \u2013 niemal\u017ce krzykn\u0105\u0142, \u015bci\u0105gn\u0105wszy wodze i nieudolnie pr\u00f3buj\u0105c uspokoi\u0107 swojego wierzchowca. Drugi ko\u0144 tak\u017ce zacz\u0105\u0142 si\u0119 wyrywa\u0107. Orze\u0142 wyda\u0142 z siebie ten sam d\u017awi\u0119k po raz drugi. W tej jednej chwili oba zwierz\u0119ta stan\u0119\u0142y d\u0119ba, zrzucaj\u0105c z siebie je\u017ad\u017aca i przewracaj\u0105c w\u00f3z, kt\u00f3ry z hukiem spad\u0142 na wo\u017anic\u0119, mia\u017cd\u017c\u0105c jedn\u0105 z jego n\u00f3g. Oboje wrzeszczeli, jeden z w\u015bciek\u0142o\u015bci, drugi z niemi\u0142osiernego b\u00f3lu. Konie natomiast zerwawszy si\u0119 z wi\u0119z\u00f3w, pogalopowa\u0142y w las, w sobie tylko znanym kierunku.<br>Wata\u017cka wsta\u0142 po chwili, otrz\u0105sn\u0105\u0142 si\u0119 i, kln\u0105c jak szewc, podszed\u0142 to towarzysza, pr\u00f3buj\u0105c wyswobodzi\u0107 go spod przewalonego powozu.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Cholera z tymi ko\u0144mi, co ich napad\u0142o? \u2013 mrucza\u0142 pod nosem bandyta. \u2013 Co za dzie\u0144, co za g\u00f3wniany dzie\u0144. Z\u0142apa\u0142 za w\u00f3z, i napinaj\u0105c wszystkie mo\u017cliwe mi\u0119\u015bnie uni\u00f3s\u0142 go lekko do g\u00f3ry, aby jego towarzysz m\u00f3g\u0142 wyci\u0105gn\u0105\u0107 zdruzgotan\u0105 nog\u0119. \u2013 Mo\u017cesz chodzi\u0107 Grond? Jak to wygl\u0105da? \u2013 zapyta\u0142 wata\u017cka, bynajmniej nie ze wsp\u00f3\u0142czuciem. Zanim jednak uzyska\u0142 odpowied\u017a, na ramie wozu wyl\u0105dowa\u0142 ten sam orze\u0142, kt\u00f3ry jeszcze chwil\u0119 temu siedzia\u0142 na drewnianej furcie. Rozw\u015bcieczony \u0142otr, macha\u0142 r\u0119koma pr\u00f3buj\u0105c odgoni\u0107 nadgorliwe zwierz\u0119. \u2013 Sio st\u0105d, parszywe ptaszysko. Wynocha! \u2013 wrzeszcza\u0142, nieskutecznie staraj\u0105c si\u0119 odgoni\u0107 namolnego or\u0142a, kt\u00f3ry zr\u0119cznymi ruchami uchyla\u0142 si\u0119 przed uderzeniami.<br>Po kilku takich ciosach, Adraen znudzony przed\u0142u\u017caj\u0105c\u0105 si\u0119 potyczk\u0105, przybra\u0142 swoj\u0105 ludzk\u0105 posta\u0107. Pod naporem zmieniaj\u0105cego si\u0119 ci\u0119\u017caru, w\u00f3z upad\u0142 z powrotem na ziemie, drugi raz mia\u017cd\u017c\u0105c bandycie nog\u0119. T\u0105 zdrow\u0105 tym razem. Wata\u017cka, przy akompaniamencie agonalnych krzyk\u00f3w swojego towarzysza, zaskoczony i przestraszony upad\u0142 na plecy, nie dowierzaj\u0105c czego w\u0142a\u015bnie by\u0142 \u015bwiadkiem. Druid zeskoczy\u0142 z wozu i podszed\u0142 do le\u017c\u0105cego na ziemi herszta.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wsta\u0144, tw\u00f3j towarzysz potrzebuje pomocy. \u2013 powiedzia\u0142 spokojnie, wskazuj\u0105c r\u0119k\u0105 na przygniecionego m\u0119\u017cczyzn\u0119. Wata\u017cka wsta\u0142 z rozdziawionymi ustami i oczami, podszed\u0142 do wozu i ponownie pom\u00f3g\u0142 mu wykaraska\u0107 si\u0119 spod wozu. Adraen podszed\u0142 w tym czasie i szepcz\u0105c s\u0142owa zakl\u0119cia Y\u2019nar Galanal! Raana\u2019a Galanal!, wyci\u0105gn\u0105\u0142 z sakwy flakonik, odpiecz\u0119towa\u0142 i posmarowa\u0142 jego zawarto\u015bci\u0105 obie nogi bandyty. Z r\u0105k druida sp\u0142yn\u0119\u0142o \u015bwiat\u0142o, tak jakby rozp\u0142ywaj\u0105c si\u0119 po ciele le\u017c\u0105cego m\u0119\u017cczyzny. Po kilku chwilach wszystko wr\u00f3ci\u0142o do normy, a cierpi\u0105cy m\u00f3g\u0142 normalnie stan\u0105\u0107 na nogi.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Czary\u2026 &#8211; wybe\u0142kota\u0142 oprych, \u0142api\u0105c si\u0119 i sprawdzaj\u0105c czy aby na pewno wszystko jest w porz\u0105dku.<br>Wata\u017cka, kt\u00f3ry otrz\u0105sn\u0105\u0142 si\u0119 ju\u017c z ca\u0142ego zdarzenia, spr\u00f3bowa\u0142 z\u0142apa\u0107 druida za ramiona. Jego ruchy by\u0142y jednak ju\u017c byt wolne. Adraen uchyli\u0142 si\u0119, wyszeptuj\u0105c kolejne zakl\u0119cie i dotykaj\u0105c ko\u0144cem kostura plec\u00f3w wata\u017cki. Momentalnie spod jego n\u00f3g wystrzeli\u0142y korzenie i pn\u0105cza, kt\u00f3re solidnie oplot\u0142y mu nogi. M\u0119\u017cczyzna nie m\u00f3g\u0142 zrobi\u0107 ju\u017c ani jednego ruchu.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wypu\u015b\u0107 mnie, cholero jedna. Wypu\u015b\u0107 mnie! \u2013 krzycza\u0142 herszt, mog\u0105c rusza\u0107 jedynie palcami i oczami. Kiedy jednak gada\u0142 i wrzeszcza\u0142, k\u0142\u0105cza zdawa\u0142y si\u0119 wzmacnia\u0107 u\u015bcisk.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Nie radz\u0119 si\u0119 denerwowa\u0107. Bardzo tego nie lubi\u0105. \u2013 odpowiedzia\u0142 spokojnie Adraen, kieruj\u0105c wzrok na drugiego \u0142otra. \u2013 A ty co powiesz? Z nogami wszystko dobrze? \u2013 powiedzia\u0142 z u\u015bmiechem, takim nawet szczerym.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ja, yyy\u2026 tak, chyba tak. \u2013 wyj\u0105ka\u0142 m\u0119\u017cczyzna, cofaj\u0105c si\u0119 ostro\u017cnie, niedowierzaj\u0105c ca\u0142ej sytuacji.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Id\u017a zatem do swoich, czy gdzie tam zmierzasz i zmie\u0144 swoje \u017cycie. Dosta\u0142e\u015b kolejn\u0105 szans\u0119. \u2013 odpowiedzia\u0142 Adraen, k\u0142aniaj\u0105c si\u0119 nisko. \u2013 Niech prowadzi ci\u0119 Elaena! \u2013 doda\u0142, unosz\u0105c praw\u0105 r\u0119k\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wypu\u015b\u0107 mnie! Prosz\u0119! Zrobi\u0119 co zechcesz! \u2013 wysapa\u0142 wata\u017cka.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Tak, w sumie masz racj\u0119, d\u0142ugo ju\u017c tak stoisz. \u2013 powiedzia\u0142 Adraen, stukaj\u0105c kosturem o ziemi\u0119. W tej samej chwili korzenie i pn\u0105cza ust\u0105pi\u0142y, ponownie znikaj\u0105c pod powierzchni\u0105 ziemi. Ros\u0142y bandzior upad\u0142 na ziemie, z trudem si\u0119 podnosz\u0105c i \u0142api\u0105c powietrze. Jego p\u0142uca zdawa\u0142y si\u0119 nadrabia\u0107 stracony w u\u015bcisku czas. \u2013 A teraz odejd\u017a st\u0105d i nie wracaj. \u2013 doda\u0142 po chwili druid, niewzruszony stoj\u0105c w tym samym miejscu.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Tak, tak, oczywi\u015bcie. \u2013 wysapa\u0142 bandzior, udaj\u0105c si\u0119 chwiejnym krokiem w stron\u0119 lasu. To by\u0142o jednak dla niepoznaki. Kiedy tylko min\u0105\u0142 druida, zamachn\u0105\u0142 si\u0119, pr\u00f3buj\u0105c z\u0142apa\u0107 m\u0142odzie\u0144ca za p\u0142aszcz. Kiedy tylko go dotkn\u0105\u0142, poczu\u0142 jak jego sk\u00f3ra i twarz pokrywa si\u0119 wrzodami, plamami i wypryskami. Momentalnie pu\u015bci\u0142 czarodzieja, jednak choroba nie ust\u0105pi\u0142a. \u2013 Na wszystko co z\u0142ote, co to jest?! \u2013 wrzasn\u0105\u0142 bandzior, ogl\u0105daj\u0105c r\u0119ce i dotykaj\u0105c swojej twarzy, drapi\u0105c si\u0119 przy tym niemi\u0142osiernie.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Korze\u0144 trzyg\u0142owa, grzyb nagrobny, ale dojrza\u0142y! Do tego trzy uncje sproszkowanych li\u015bci d\u0119bu, rumianku, sza\u0142wii i gar\u015b\u0107 mchu le\u015bnego. Podgrzewa\u0107, ale nie zagotowa\u0107. \u2013 powiedzia\u0142 Adraen, podchodz\u0105c do wozu i rozwi\u0105zuj\u0105c wi\u0119zy oplataj\u0105ce r\u0119ce i nogi \u0142owczyni. Wata\u017cka niedowierzaj\u0105c i ci\u0105gle si\u0119 drapi\u0105c, uciek\u0142 do lasu i ani razu si\u0119 nie obejrza\u0142. \u2013 Tylko pami\u0119taj, \u017ceby mech by\u0142 z drzew! Nie z ziemi! Jak si\u0119 pomylisz to ci tak zostanie! \u2013 krzycza\u0142 za uciekaj\u0105cym \u0142otrem, ale nie by\u0142 pewien czy ten go jeszcze us\u0142ysza\u0142.<br>Rozwi\u0105za\u0142 wi\u0119zy i wyszepta\u0142 to samo zakl\u0119cie, kt\u00f3re u\u017cy\u0142 na przygniecionym m\u0119\u017cczy\u017anie. Kiedy posmarowa\u0142 obola\u0142e miejsca, kobieta momentalnie ockn\u0119\u0142a si\u0119 i usiad\u0142szy na ziemi, z\u0142apa\u0142a si\u0119 za g\u0142ow\u0119. Po chwili przypomnia\u0142a sobie co w\u0142a\u015bciwie zasz\u0142o i zerwawszy si\u0119 na r\u00f3wne nogi, rozejrza\u0142a si\u0119 czujnie dooko\u0142a. Nie znalaz\u0142a jednak ani bandyckiego herszta, ani jego towarzysza. Spostrzeg\u0142a natomiast, \u017ce dwa martwe cia\u0142a le\u017c\u0105 obok wozu, a jedno jeszcze na nim.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jestem Adraen, druid z Glaen\u2019Elaena. Mi\u0142o mi. \u2013 powiedzia\u0142 czarodziej i poda\u0142 jej d\u0142o\u0144. Nie spodoba\u0142 mu si\u0119 jednak b\u0142ysk w jej oku.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Druid, a wi\u0119c to dlatego\u2026 cholera by ci\u0119 wzi\u0119\u0142a! Ju\u017c prawie ich pokona\u0142am! \u2013 powiedzia\u0142 roz\u017calona \u0142owczyni, odtr\u0105caj\u0105c jego r\u0119k\u0119 i przechodz\u0105c obok niego w kierunku gdzie le\u017ca\u0142 jej miecz i \u0142uk z ko\u0142czanem. \u2013 Przylecia\u0142 ratownik od siedmiu bole\u015bci. Ksi\u0105\u017c\u0119 na koniu, czy tam innym orle. \u2013 doda\u0142a z przek\u0105sem, kiedy nieco och\u0142on\u0119\u0142a. Wsadzi\u0142a miecz do pochwy i przewiesi\u0142a \u0142uk przez rami\u0119, \u015bci\u0105gaj\u0105c rzemienie i paski. \u2013 Jeszcze zbroja do naprawy\u2026 &#8211; dopowiedzia\u0142a \u0142owczyni, przygl\u0105daj\u0105c si\u0119 uszczerbkom w pancerzu.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Strasznie du\u017co m\u00f3wisz jak na \u0142owczyni\u0119, a wystarczy\u0142o podzi\u0119kowa\u0107. \u2013 u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 Adraen i ponownie wyci\u0105gn\u0105\u0142 ku niej d\u0142o\u0144. Dziewczyna spojrza\u0142a na niego badawczo, a na jej twarzy w ko\u0144cu zago\u015bci\u0142 u\u015bmiech.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Tak, masz racj\u0119. Wybacz mi. \u2013 odpowiedzia\u0142a \u0142agodnym ju\u017c tonem, poprawiaj\u0105c kruczo-czarne w\u0142osy. \u2013 Dzi\u0119kuj\u0119 za opatrzenie ran, ale nie dzi\u0119kuj\u0119 za rozproszenie podczas potyczki z tymi padalcami. Jestem Silaqui Galond\u2019el, \u0142owczyni Klanu Wilka. \u2013 doda\u0142a z przek\u0105sem, szczerz\u0105c si\u0119 przy tym od ucha do ucha i k\u0142aniaj\u0105c w pas.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; \u0141owczyni tutaj? \u2013 zapyta\u0142 ze zdziwieniem Adraen, k\u0105tem oka spostrzegaj\u0105c, \u017ce coraz wi\u0119cej gapi\u00f3w wychodzi z karczmy i rozgl\u0105da si\u0119 po obej\u015bciu. \u2013 Z reszt\u0105, nie rozmawiajmy o tym teraz. My\u015bl\u0119, \u017ce sp\u0142yn\u0119\u0142a na nas \u0142aska Elaeny i to spotkanie nie jest przypadkowe. Z racji jednak na okoliczno\u015bci mu towarzysz\u0105ce, s\u0105dz\u0119 i\u017c powinni\u015bmy oddali\u0107 si\u0119 z tego miejsca. \u2013 doda\u0142 po chwili, zarzucaj\u0105c na g\u0142ow\u0119 kaptur.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Te\u017c tak uwa\u017cam, najpierw jednak rozlicz\u0119 si\u0119 z dobrodziejem karczmarzem i zap\u0142ac\u0119 mu za pomoc w posprz\u0105taniu tego ba\u0142aganu, kt\u00f3ry nie z mojej winy narobi\u0142am. To powiedziawszy, uda\u0142a si\u0119 szybkim krokiem w stron\u0119 karczmy, a obecni przy wej\u015bciu ludzie rozchodzili si\u0119 przera\u017ceni na boki. Po kilku minutach wr\u00f3ci\u0142a, przypinaj\u0105c sakiewk\u0119 z powrotem do sk\u00f3rzanego paska. \u2013 Co sprowadza tutaj druida? My\u015bla\u0142am, \u017ce siedzicie w swojej Dolinie i odprawiacie swoje rytua\u0142y? \u2013 zapyta\u0142a Silaqui, przygl\u0105daj\u0105c si\u0119 uwa\u017cnie m\u0142odemu Adraenowi.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jeste\u015bmy bardziej mobilni ni\u017c ci si\u0119 wydaje, droga Silaqui \u2013 odpowiedzia\u0142 tym razem Adraen z lekkim przek\u0105sem i u\u015bmiechem na twarzy. \u2013 Pozw\u00f3l, \u017ce opowiem ci pewn\u0105 rzecz, najpierw jednak udajmy si\u0119 w stron\u0119 lasu. Towarzystwo \u0142owczyni mo\u017ce okaza\u0107 si\u0119 wielce przydatne.<br>To powiedziawszy, ruszyli oboje ku drewnianej furcie, a gdy j\u0105 min\u0119li, weszli w le\u015bn\u0105 g\u0119stwin\u0119, ca\u0142y czas s\u0142ysz\u0105c echo krzyk\u00f3w drapi\u0105cego si\u0119 z b\u00f3lu wata\u017cki.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Karczma \u201eNa Rozdro\u017cu\u201d nie s\u0142yn\u0119\u0142a z dobrej s\u0142awy. Swoj\u0105 w\u0105tpliw\u0105 renom\u0119 zawdzi\u0119cza\u0142a wszelakiej ma\u015bci najemnikom, rozb\u00f3jnikom i innym w\u0119drownym m\u0105ciwodom, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":76,"menu_order":5,"comment_status":"open","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-107","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/107","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=107"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/107\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":108,"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/107\/revisions\/108"}],"up":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/76"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/kronikiwedrowca.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=107"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}