Listy, cz. I

Do mojego przyjaciela Ludwiga von Ludendorff, kapitana Gwardii Cesarskiej.

Serdeczny Przyjacielu,


  Z bólem serca i wielką przykrością zawiadamiam Cię, iż nie udało mi się dopełnić przyrzeczonych przeze mnie obietnic. Jak zapewne wiesz, całe moje życie pełne jest bohaterskich czynów, niesamowitych przygód, heroicznych uniesień, poświęceń wszelakich, ale nade wszystko zwycięstw osiągniętych ciężką pracą i angażem moich podwładnych. Oddział zbrojnych, oddany mi zresztą w opiekę dzięki serdeczności miłościwie nam panującego Regenta Karla von Bishoff, oraz ja jako ich dowódca, szczycić możemy się wieloma sukcesami na froncie i nie mniejszą ilością pokonanych wrogów cesarstwa. Postawione jednak przede mną ostatnie zadanie, frasowało mnie i zaprzątało sumienie od wielu dni i nieprzespanych nocy. Dołożyłem wielu starań, aby skutecznie doprowadzić do pojmania jednego z tych psubratów i kundli zawszonych, niech ich Najwyższy pokara i w otchłanie ześle, jednak nieustannie wisi nade mną jakieś fatum lub inny zły urok. Każda próba kończy się fiaskiem, a przeciwnik zdaje się wyprzedzać każdy nasz krok. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że jesteśmy na obcym, przeklętym terenie, jednak mam wrażenie, że wszystko idzie nie tak jak iść powinno. To już drugi tydzień odkąd stacjonujemy nieopodal rzeki Krailagen, a ja już straciłem trzech wyśmienitych szermierzy. Jeden z nich, dane było Ci go poznać podczas jednej z ostatnich wieczerzy u lorda Dragonbaffa, Haens Jurgen, niech mu Najwyższy błogosławi i świeci nad jego duchem, zginął śmiercią haniebną i niegodną. Kierując się bowiem dobrem pozostałych ludzi wycofałem się podczas ostatniej potyczki, a on sam wraz z dwójką innych wybitnych żołnierzy, osłaniał nasz odwrót. Poprzysiągłem wtedy odwet i ślubowałem odnalezienie jego zwłok oraz godny pochówek. Musisz bowiem wiedzieć, że styl walki tych dzikusów jest tak bardzo chaotyczny i nieprzewidywalny, że wyglądają niczym prawdziwe demony z piekła rodem. Wielce zaskakujące jest również to, że każdy złapany przez nas jeniec, czarcim sposobem odbiera sobie życie, ucieka albo jest zabijany przez towarzyszy. Jakby nie chcieli poddać się w nasze święte i czcigodne ręce. Sam widzisz Ludwigu, iż zadanie to jest niebywale trudne i graniczy z cudem, jednak nie ustajemy w próbach. Ku chwale Cesarstwa i woli Najwyższego!
  Wierzę, że rozumiesz i zdajesz sobie jednocześnie sprawę, iż list ten napisany jest późno i to po nieco dłuższej przerwie. Wielkim trudem zdaje się być oddelegowanie jednego z moich ludzi do przesłania go, jednak nie mogłem dłużej zwlekać. Przekaż proszę Admiralicji i Generałowi Carlosowi Loftendaug, iż wsparcie żołnierskie jest więcej niż konieczne. Jednocześnie wskazać musimy na kurczące się zapasy żywności oraz brak siły roboczej potrzebnej w rozbudowie i modernizacji naszego fortu. Na ten moment nie ryzykujemy zdobywaniu prowiantu poza jego murami.
  Niech ochrania nas Cesarz, a błogosławi nam Najwyższy. Ku chwale imperium!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *