(Nie)stracona nadzieja, cz. III

– Alfa-1, zgłoście się. Sprawdzamy komunikacje polową. – powiedział komandor Andersson testując przy okazji nowoczesny system łączności krótkiego zasięgu. Na wizjerze hełmu pojawiły się raporty dotyczące stanu łączności i jakości komunikatorów. – Harper do cholery, odezwij się. – dodał ponownie komandor.
– Alfa-1, zgłaszam się komandorze. Proszę o wybaczenie, musiałem dostroić częstotliwość i przepustowość kanałów komunikacyjnych. – odpowiedział sierżant.
– Raport sytuacyjny Harper. – stanowczym tonem powiedział Andersson
– Strefa lądowania zabezpieczona. Brak śladów personelu i korporacji, brak zagrożenia. Spróbujemy podłączyć się do serwerów ekstranetowych placówki, pogrzebać w systemach wewnętrznych i zdobyć plany tego miejsca oraz uzyskać dostęp do monitoringu. – odrzekł Harper, nakazując swoim dwóm ludziom zabezpieczenie perymetru i przeszukanie doków w celu znalezienia jakiejkolwiek konsoli dostępowej.
– Dzięki Harper, tak trzymać. Informuj na bieżąco, Andersson bez odbioru. Beta-2, co u was? – powiedział komandor, próbując łączyć się z drugą drużyną.
– Kovalsky, Terrence i Novak na pozycji. Dok 21B zabezpieczony. Brak śladów personelu i korporacji. Nie napotkaliśmy żadnego oporu, perymetr zabezpieczony. Udamy się bezzwłocznie na wyznaczone miejsce oznaczone jako Sigma6. – odpowiedział sierżant Kovalsky, nakazując Terrencowi i Novakowi zajęcie pozycji przed wrotami prowadzącymi z doków do wnętrza placówki.
– Tak trzymać Kovalsky. Andersson bez odbioru. Salvini, co u ciebie? – Andersson przełączył się na komunikator z trzecim zespołem.
– Gamma-3 zgłasza się komandorze. Dok 22C zabezpieczony, brak oporu. Udajemy się na Sigma6. Bez odbioru. – odpowiedział Salvini bez pardonu.
– Przyjąłem. – komandor Andersson i wyłączył wizjer komunikacyjny, ustawiając widok na tryb bojowy. Na wyświetlaczu od razu pokazało się jego tętno, podstawowe informacje biometryczne oraz stan pancerza i osłon energetycznych. Widział także status połączenia z każdym z trzech zespołów. – Smith, włącz tryb medycznego wsparcia i na bieżąco monitoruj stan zdrowia chłopaków. Mordin, Saszka, karabiny szturmowe w gotowości, tryb ognia ciągłego. Nie strzelać bez rozkazu. – rozkazał swoim ludziom Andersson, po czym udali się w głąb stacji.
Wszystko wydawało się być sprawne. Na stacji działało oświetlenie, wentylacja, systemy podtrzymywania życia, elektryka. Jedyne co zastanawiało komandora to kompletna pustka na lądowisku jednostek kosmicznych. Wszystko było martwe, jakby nikt tutaj nigdy nie zaglądał, ani tym bardziej pracował. Mały, czteroosobowy oddział ruszył przed siebie. Przebiegli przez halę i stanęli przy panelu do drzwi automatycznych. Komandor próbował je otworzyć, ale wymagały skanu biometrycznego dłoni, albo ręcznego obejścia i wpisania specjalnego kodu dostępu. Standardowe rozwiązanie placówek Przymierza.
– Harper, zgłoś się. – wywołał sierżanta Andersson
– Komandorze. – odezwał się żołnierz.
– Dok 23D, główne drzwi wejściowe. Otwórz je dla nas. – rozkazał komandor
– Tak jest, jedna chwila. – odpowiedział sierżant Harper i wziął się do pracy. Podszedł do najbliższego panelu sterowania, delikatnie ściągnął obudowę i wysunąwszy z pancerza specjalne złącze, podłączył bezpośrednio w odpowiednie miejsce. W tej samej chwili na wizjerze hełmu, przed oczami, ukazały mu się parametry techniczne, specyfikacje i najbliżej położone panele. Szybko odnalazł dok 23D, wpisał potrzebne kody Przymierza, ustawił odpowiednie parametry i po kilku chwilach drzwi stanęły przed komandorem otworem. – Zrobione komandorze. – powiedział z nieukrywaną dumą sierżant.
– Dzięki Harper, idźcie dalej. – odparł Andersson, po czym dając znak drużynie, ruszyli w głąb stacji.
Kiedy tylko przekroczyli próg drzwi, zorientowali się że mają przed sobą bardzo długi korytarz. Szybkim krokiem ruszyli przed siebie, jednak po kilkudziesięciu metrach komandor, gestem ręki, nakazał zatrzymanie. Czterej żołnierze przyklęknęli przykładając oczy do kolimatorów i bacznie obserwując przejście przed nimi. Andersson przywołał do siebie Smitha i pokazał mu krwawe ślady na podłodze. Szybkie oględziny pozwoliły stwierdzić, że szkarłatne ślady z pewnością należały do człowieka i są wyschnięte co najmniej od kilku dni. Komandor rozejrzał się po korytarzu i uważnie przyjrzał ścianom. W niektórych miejscach widać było ślady po wystrzale z broni energetycznej oraz zwykłej, konwencjonalnej.
– Alfa-1, Beta-2, Gamma-3 zgłoście się. – odezwał się komandor do komunikatora. – Ślady ostrzału oraz krwi przy Doku 23D, strefa A1. Bądźcie ostrożni, powtarzam – ślady ostrzału oraz krwi w A1, Dok 23D.  – poinformował komandor i odebrawszy odpowiedź od wszystkich swoich ludzi, ruszył dalej w głąb stacji.
Żołnierze niezwłocznie ruszyli dalej wzdłuż korytarza, śledząc krwawe ślady. Ktoś próbował uciec, ale został… jakby pochwycony? Komandor nie wiedział, czemu ślad urwał się akurat w tym miejscu oraz dlaczego było tu tyle śladów walki. Po kilkunastu minutach doszli do kolejnych drzwi, które w przeciwieństwie do swoich zamkniętych poprzedniczek, leżały roztrzaskane na podłodze. Osmolone ściany wskazywały na intensywny i solidny wybuch. Kiedy drużyna komandora przeszła przez roztrzaskane grodzie, ich oczom ukazała się duża sala, z której wychodziło kilka korytarzy w różnych kierunkach. Prawdopodobnie było to jakieś pomieszczenie techniczne, łączące przylegające do siebie lądowiska. Wszędzie walały się jakieś skrzynie, beczki, kontenery, wózki siłowe do przewozu ciężkich ładunków, popękane szyny i tory transportowe. Wszystko to okryte było jeszcze grubą warstwą szkła, tworzyw sztucznych i przewodów energetycznych. Uwagę komandora przykuło jednak zgoła coś innego – trzy kompletnie zwęglone ciała. Andersson zatrzymał swoich ludzi i przyjrzał się zwłokom. Wyglądały na ludzkie, jednak stopień ich zniszczenia uniemożliwiał obserwacje i wysnucie jakichś sensownych wniosków. Co ciekawe, krwawe ślady ciągnęły się dalej i nie należały do leżących tutaj delikwentów. Komandor ponownie zebrał swoich ludzi i ruszył dalej za czerwonymi śladami. Prowadziły one przez środek pomieszczenia i znikały gdzieś na drugim końcu, za kolejnymi drzwiami. Cholera, Sigma6 jest niedaleko, ale muszę to sprawdzić. Andersson nerwowo zerknął w wizjerze na czas operacyjny. Nie miał wiele czasu, ale postanowił sprawdzić ten trop. Pomoc była celem drugorzędnym, ale chyba nikt nie spodziewał się tutaj takiej krwawej łaźni. Drużyna ruszyła dalej, wzdłuż krwawych śladów, i uważnie obserwowała salę przeładunkową. Po niedługiej chwili doszli do drzwi, które także były otwarte, a przynajmniej tak sugerował, mieniący się zielonym światłem, panel sterujący.
– Nakamura, Esteban. Wchodzicie na trzy. Ja i Smith jesteśmy tuż za wami. – wydał rozkaz komandor i otworzył drzwi, dotykając panel w odpowiednim miejscu. Ciche syknięcie i drzwi stanęły otworem. Dwóch żołnierzy energicznie wskoczyło do środka, ale absolutnie nic nie było w stanie przygotować ich na to, co zobaczyli w środku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *